http://praca.wp.pl/title,Od-wrzesnia-nauczyciele-dostana-podwyzki,wid,14716324,wiadomosc.html.
Pensje nauczycieli - co Wy ludzie na to
-
Jestem jak najbardziej za. Widze mały człowieczku że chesz zrobić zadymkę i wyzyć się troszkę jak dla ciebie na ludziach pracujących 18 godzin tygodniowo. Tylko że malutki ludziku nie liczysz godzin przepracowancych w domu /sprawdzanie prac, przygotowanie lekcji, sprawozdania, tłumaczenie wsię na pismie dlaczego jeden z drugim nieuk dostał pałę i może strzelić repetę, pisanie gazetek tak tak pisanie gazetek, róznorodne dekoracje na dni bliskich i śwęta, nerwy stracone na wycieczkach szkolnych bo jeden z drugim mało co nie spadli z grani /o przykładzie trgedii sprzed miesiąca niebędę wspominał, nauczyciel do dziś leci na proszkach/ Ty ludziku oddajesz swoją łopatę po pracy i idziesz do domu siadasz przed telewizorem i masz wszystko w tylku. Nauczyciel "lopate" zabiera do domu.
-
A co na to lekarze, jaką oni mają odpowiedzialność. O jakich gazetkach mowa, bo jeszcze w szkole nie widziałam nauczyciela robiącego gazetki to robią uczniowie. Mój syn chodził do ogólniaka 3 lata i miał jedną jednodniową wycieczkę. A zapominasz o feriach, wakacjach i przerwach świątecznych. A najgorsze jest to, że dzieci i tak muszą się doszkalać na korepetycjach prywatnie.
-
Kpisz sobie ze mnie kobieto! Lekarz miesięcznie potrafi wyciągnąć conajmniej 10. 000 zł /szpital, pzychodnia i prywata/ najlepsi potrafią 50. 000 Nie tylko ogólniaki i szkoły gimnazjalne są na tym polskim łez padole również podstawówki gdzie niestety niedołężność dzieci jest porażająca i nauczyciel musi robić wszystko Era komputerów i elektroniki a nauka poszła w las. Dlatego takich głąbów trzeba wyciągać na miernych przepraszam dopuszczających a inni na korki latają. Na fderiach nauczyciel moja droga niedouczaona i nie znqająca realiów tej pracy sprawdza ćwiczenia i robi sprawozdania. Wiec wara od ferii i wakacji bo urlopu 26 dniowego nie mamy do wykorzystania.
-
Może i jestem niedouczona. Mam w rodzinie kilku nauczycieli i widzę jak to wygląda. Przeczytaj swoją wypowiedź. Dla nauczycieli wszyscy to niedouczone głąby. Nie jest sztuką nauczyć zdolnego ucznia, ale tego który ma problem. Policz sobie ile godzin pracuje lekarz niektóre dyżury mają po 24 h. To jest ponad tydzień pracy nauczyciela. A my nie liczymy ile zarabia nauczyciel na korkach tylko ile dostaje za 18 godzin pracy.
-
Zosiu... Był taki moment, kiedy kazano wyliczać poszczególne godziny tzw. stanu faktycznego - i tak przy 4 klasach, w każdej klasie po 29 dzieci, wychowawstwie, poprawach sprawdzianów, wywiadówkach, radach, szkoleniach, spotkaniach cotygodniowych z rodzicami (na które przychodzili Ci sami rodzice), 18 godzinach gołego etatu, 2 godzinach bezpłatnych "karcianych", przygotowaniu warsztatu pracy, kserowaniu sprawdzianów, sprawdzaniu zeszytów, wypełniania papierów, pisania konspektów z 2-tygodniowym wyprzedzeniem, segregowaniem teczek, itd. itp. - co tydzień jako nauczyciel polonista przekraczałam 40 godzinny tydzień pracy - po 3 miesiącach dostarczania dokumentacji i wyliczeń czasowych przekraczających co tydzień ten czas pracy, gmina ze strachu przed płaceniem nadgodzin wycofała się z projektu...
Czemu zawsze czepiacie się do nas nauczycieli? Ja chcę pracować po 8 godzin dziennie od 8 do 16 i nie siedzieć w szkole do 20stej na dyskotece i czy w soboty jeździć na szkolenia płatne z własnej kieszeni... Nie chcę KN, bo ona nic mi nie gwarantuje, a wręcz pozwala zwalniać na np. wychowawczym, czy trzymać ludzi nic z siebie niedających i nienadających się do tego zawodu... Jesteśmy w Europie najgorzej opłacani, przeliczając czas pracy plus wynagrodzenie i tak zostajemy daleko w tyle. Uczymy w przepełnionych klasach, bo to oszczędność dla gminy - lepiej mieć dwie klasy po 33 osoby, niż 3 po 20... Dlaczego w Anglii dzieci dostają całą wyprawkę? Nauczyciel pracuje więcej, ale w klasie 20 osobowej mając do pomocy czasami po 2 nauczycieli wspomagających? Przecież każdy wie, że im mniejsza klasa, tym efektywniejsza praca... Nie mam 2 miesięcy wakacji - pierwszy tydzień lipca pracuję (rada, sprzątanie klasy, inwentaryzacja), dwa ostatnie tygodnie sierpnia pracuję - rada, przygotowanie klasy, szkolenia, egzaminy poprawkowe... ). Na feriach mam dyżury...
Dlaczego nie przyczepiacie się do Pań sekretarek, Pań pracujących w urzędach, które w godzinach pracy po internecie śmigają, czy zakupy robią? Wyobrażacie sobie, żebym ja w czasie lekcji wyszła sobie do banku? Prokurator gwarantowany...
A poza tym nikt Wam nie broni, byście się zwolnili i skosztowali pracy np. w gimnazjum...
-
Nauczyć? Przy 30-osobowej klasie? :) Kpisz? Czy o drogę pytasz :).
-
Uczą byle jak bo na korkach prywatnych sobie dorobią, i nie opowiadajcie ile to czasu pracują w domu, bo to też tylko nieliczni, przeważnie ci co są nauczycielami z powołania i nie dorabiają po lekcjach, a takich jest niewielu, większośc się nie przykłada w szkole bo lepiej w domciu dorobić po godzinach, wychowałam kilkoro dzieci i wiem coś o tym, za godzinkę lekcyjną po godzinkach 50 zł!
-
Hm... A czemu myślisz, że uczą byle jak? Skoro inne dzieci łapią w mig materiał, to może Twoje potrzebują Ciebie, byś pomogła im ogarnąć temat? A na przerwie przychodzą do nauczyciela i proszą o wytłumaczenie materiału? Może najlepiej stwierdzić, że słabo uczą i zamiast szukać u siebie w domu problemu, to lepiej 50 zł wywalić na korki? Ludzie... narzekać to Wy potraficie, ale od siebie nic nie dajecie... Dlaczego na zebraniach pojawiają się rodzice dzieci, które nie mają problemów z nauką, a nie doświadczysz tych, którym pomoc by się przydała?
Osobiście - nie mam kiedy dawać korków - mam dom i rodzinę i wolę być uboższa o te 50 zł, niż potem słyszeć, że...
-
Skończył się rok szkolny to można teraz pojeździć na nauczycielach, jacy to źli, co oni robią z tak zdolną polską młodzieżą. Zobaczcie sobie drodzy rodzice jak ta nasza wspaniała młodzież uczęszcza do szkoły, ile mają godzin nieobecnych, celowych spóźnień, a jakie usprawiedliwienia wymyślają to głowa boli. Są aroganccy, opryskliwi, chamscy, brak im współczucia dla słabszych. Liczy się cwaniactwo, kombinatorstwo, a nie nauka i pogłębianie wiedzy. Obecnie widać totalny brak u większości z nich jakichkolwiek zainteresowań pozaszkolnych. Nie potrafią mówić i pisać poprawną polszczyzną, tylko używają swoich slangów by głupi rodzice nie wiedzieli o co im chodzi. Nie potrafią nawiązać i podtrzymać bezpośrednio rozmowy z drugą osobą, tylko muszą korzystać z laptopów, telefonów komórkowych itp. Zobaczcie drodzy rodzice jak to wygląda we własnych rodzinach i przemyślcie sobie to wszystko zanim będziecie znowu psioczyć na tych nauczycieli.
-
Do samosi, a czy ty w każdej dziedzinie i na każdy etapie potrafisz pomóc?
-
Nie. Nie w każdej i nie na każdym. Ale moje dzieci są nauczone systematyczności oraz wiedzą, że jak mają problem, to mogą podejść do nauczyciela, który im wytłumaczy. Na razie to działa :-) Oprócz tego są codziennie przeze mnie sprawdzane i dodam, że nie mam w domu geniuszy i geniuszu od nich nie wymagam.
-
Nie wszystkich podciąga się pod tą samą poprzeczkę, tak nauczycieli jak i uczniów, jak czytam że młodzież jest zła to robi mi się słabo, wiadomo że pdstawą wychowania jest dom, szkoła powinna przekaz wiedzę jak najlepiej i z zainteresowaniem, nie dzieci są złe a rodzice, a jeśli chodzi o zainteresowania pozaszkolne to mogę powiedzieć, że jeśli nauczyciel potrafi dzieci zainteresować to chodzą bardzo chętnie wiem to z doświadczenia moich dzieci;
w jednym z liceów prowadzone były zajęci w ramach środków unijnych ( nauczyciele dostawali dodatkowe wynagrodzenie ) nie dość że zajęcia opuszczał nauczyciel to na tych które sie odbywały program nie odbiegał od materiału który był na lekcjach a powinno być ciekawiej i z roszszerzeniem ( język polski ). -
Może jestem stara, ale za moich czasów też było po 30 osób w klasie i nauczyciele nie wysyłali na korki a moje dziecko będąc w 26 osobowej klasie 3 osoby nie chodziły na korki. Ale dwie z nich jeździły na przygotowanie do matury do Wrocka. Nawet nie wiesz ilu rodziców siedzi z dziećmi po południu i pomaga im w nauce. Mam w rodzinie czterech nauczycieli i wiem ile czasu mają wolnego. Poziom nauczania bardzo się obniżył. Ale najgorsze jest to jak sami nauczyciele nazywają uczniów "głąby, matoły tumany, niedorozwoje itp". Mój syn jest na studiach a najgorszy okres w moim życiu to czas kiedy chodził do szkoły i wysłuchiwanie "to jest najgorsza klasa jaką uczyłam". Wywiadówka to był koszmar nauczyciele nawet w słowach do rodziców nie przebierają. Ile jest dyskotek w roku lub wycieczek szkolnych. Bo piszecie tak jakby raz w tygodniu była wycieczka, raz w tygodniu dyskoteka, codziennie sprawdziany.
-
Do samosi, moje też były nauczone systematyczności ale nie zawsze to wystarcza, a przy szerszym problemie przerwa na wytłumaczenia nie wystarczy, na szczęcie wszystkie są dorosłe pokończyły studia i pracują.
2012-07-02, 09:23Zosiu popieram Cię w każdym słowie.