Mówi gej do geja: zdrowie moje, gardło twoje.
Kawały i dowcipy.
-
-
Czym się różni kawał od dowcipu?
-
Dlaczego zastępca Małkowski omija wszystkie kioski z prasą w mieście? Bo się boi, że go mafia gazetą zabije jak muchę!
-
Hydraulik z praktykantem Jasiem udrażniają zatkaną rurę w szambie. Majster wskakuje do szamba, po wynurzeniu prosi Jasia o śrubokręt. Po następnym skoku prosi pomocnika o klucz "17". Naprawa się udała, bo woda z rury spłynęła. Triumfujący fachowiec wynurza się, otrzepuje się z papieru toaletowego i innych osadów i zwraca się do praktykanta-widzisz Jasiu jak się nie będziesz uczyć to całe życie będziesz podawać klucze!
-
-Ile żyć ma kot? -Prawie tyle, co niezabity gazetą samorządowiec!
-
Ojciec z Jasiem w sklepie. Jaś zobaczył kondomy i pyta się co to jest. - To są kondomy i używa się ich dla ochrony podczas seksu. Jaś podnosi jedno opakowanie i pyta: - Czemu w środku są trzy? - To dla chłopców z liceum. Jeden na piątek, jeden na sobotę, jeden na niedzielę. Jaś podnosi paczkę z 6 kondomami i pyta: - Dlaczego tu jest sześć? - To jest dla studentów - dwa na piątek, dwa na sobotę i dwa na niedzielę. Jaś spostrzega paczkę z 12 kondomami i zadaje to samo pytanie. Ojciec na to: - Synu, te są dla żonatych. Jeden na styczeń, drugi na luty, trzeci na marzec...
-
Do hotelu ambasada przybył bogacz Jan Przydróżny i położył 100 euro na stoliku i mówi; chcę zobaczyć pokoje i poszedł oglądać. A hotelarz bogdan złapał 100 euro i pobiegł do rzeźnika oddać dług za mięso dla gości a rzeźnik do rolnika zapłacić za półtusze, a rolnik do prostytutki bo był jej winy, a prostytutka do hotelarza poszła oddać dług za wynajem pokoju i położyła 100 euro na stoliku. W tym czasie z piętra zszedł Jan Przydróżny-bogacz i wziął 100 euro mówiąc że żaden pokój mu się nie podoba.
-
Dlaczego Piłsudski się cieszy dzieląc komnatę z Kaczyńskim? Będzie miał zawsze zimnego Lecha i krwawą Mary pod ręką. Co powiedział Jaro dzwoniąc do Lecha w samolocie? - Dziś ja jestem sprite a Ty pragnienie. Jaka jest najlepsza potrawa w Rosji? -Pieczona kaczka po smoleńsku.
-
Ty Imię. To nie kawały. To chamstwo.
-
Jedzie sobie młode małżeństwo samochodem. Przejeżdżają obok "tirówek". Żona pyta: - Kochanie, co tu robią te panie i to tak ubrane? - One zarabiają na nierządzie. - A co to znaczy? - Robią ludziom przyjemności za pieniądze. - A dużo można na tym zarobić? - Oj, bardzo dużo, kochanie. - To może i ja bym stanęła? W końcu dopiero co się dorabiamy, auto na spłacie, a czasy takie niepewne... Mąż unosi brwi ze zdziwienia: - No, jak ty nie masz nic przeciwko, to ja tez się zgadzam. - A co muszę zrobić? - pyta żona. - Stań tu, ja stanę 100 metrów dalej. Jak podjedzie klient to powiedz. "stówa" i rób co trzeba. W razie wątpliwości mów, ze musisz porozmawiać. Z menadżerem i przybiegnij do mnie. - ok. Żona staje, stoi 5 min. Zatrzymuje się merol. Żona podchodzi, a kierowca pyta: - Ile? - Stówa. - Ale ja mam tylko siedem dych. - Poczeka pan. Muszę porozmawiać z menadżerem. Żona biegnie do męża i pyta: - Józek, ale on mówi, ze ma tylko 7 dych. Zrobić to? - Nie kochanie, nie możemy od razu robić zniżek. Powiedz mu, że za 70 to mu weźmiesz do ręki. Żona biegnie z powrotem i mówi, ze zrobi ręką za siedem dych. Gość się. Zgadza, wyciąga aparaturę. Oczom żony ukazuje się ogromny instrument. Długi aż do kolana klienta. Żona wytrzeszcza oczy i mówi: - Muszę porozmawiać z menadżerem. Biegnie zdyszana do męża i wola: - Józek nie bądź świnia! Pożycz mu te trzy dychy!
-
Te konik a czemu niby chamstwo? Jednemu się podobajom takie dowcipy a innemu inne i jusz. Jagby każdy miau taki sam gust to by było nudno nie?
-
Te imię uważja bo wyłapiesz sms-a od sekretarza miasta zielińskiego tak jak wyłapał radny nowak za to że w dniu katastrofy wesele zrobił w swojej knajpie. A zieliński duźo może, a jego żona to dopiero może.
-
Pyta Jasiu babci:-Babciu co masz między nogami?-Kotka Jasiu kotka.-Babciu pokażesz?Po długich namowach babcia się zgadza.-Jasiu patrzy, patrzy i mówi:Babciu to nie kotek tylko kocur, i chyba zdechł bo taki siny jęzor wywalił a śmierdzi.
-
Ten kocur babci połknął tyle szczurów że musi być zajechany.
-
Jada dwie blondynki na rowerze. Jedna nagle zsiada z roweru i majstruje. - Co ty robisz! - Mam za wysoko siodełko. Dlatego zrzucam powietrze z opon-Nagle druga odkręca kierownice i przykręca je z tyłu. - A ty co robisz! - Wracam do domu, nie będę jechać z taką wariatką!
- 1
- 2